II Nowowarpieńska Ekstremalna Droga Krzyżowa
19.03.2016 r.
 
 
 
 
 
Ekstremalna Droga Krzyżowa trwa podczas pieszej, nocnej wędrówki, która rozpoczyna się w piątek przed Niedzielą Palmową. EDK jest miejscem dla każdego człowieka, który poszukuje Boga i chce odkryć swoją tożsamość. Jest to wyzwanie, głębokie przeżycie, doświadczenie własnej słabości i chociaż ułamka ciężaru, jaki dźwigał Jezus podczas Swojej Drogi. Bo inaczej patrzy się na Jego cierpienie z ciepłej ławki, inaczej gdy stopy pełne są odcisków, a nogi odmawiają posłuszeństwa...
 
W naszej parafii Nowowarpieńska EDK wyruszyła po raz drugi. Po raz pierwszy, w 2015 roku uczestnicy wyruszyli z kościoła parafialnego, a zakończenie odbyło się przy Bazylice Archikatedralnej św. Jakuba w Szczecine, przy krzyżu papieskim. Trasa wędrówki wynosiła ponad 50 km, a uczestniczyło w niej, taże ze Szczecina i okolic, ok. 70 osób.
 
W tym roku wyruszyliśmy w piątek przed Niedzielą Palmową, 18 marca 2016 roku o godz. 20:00 z kościoła filialnego św. Huberta w Karsznie. Po krótkim nabożeństwie wyruszyliśmy wyznaczoną trasą w lasach Puszczy Wkrzańskiej idąc równolegle wzdłuż Mszczuj, Warnołęki, Brzózek, Popielewa, Karpina i Pienic. Zakończenie EDK odbyło się w Trzebieży, przy leśnej kapliczce Matki Bożej, na przydrożnym parkingu, na początku wjazdu do Trzebieży (droga nr 114, od strony Brzózek). Długość trasy to odcinek 25 km, uczestników 26 osób, w tym kilka z Trzebieży i Tatyni.
 
 
 
 
Dzięki Panom leśniczym z naszej parafii wyznaczono i oznakowano trasę przejścia. By nieco przybliżyć realia zróżnicowanej drogi podajemy szczegółowy zapis trasy:
  • Rozpoczęcie - Karszno, kościół filialny - dojście na 114, zakręt w prawo, droga na Dobieszczyn, zakręt w lewo (na przeciwległej barierki rowerowe), prosto przed siebie
  • Stacja I - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto, (rozwidlenie) zakręt w prawo, prosto przed siebie
  • Stacja II - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie
  • Stacja III - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie (leśna droga pożarowa nr 7)
  • Stacja IV - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - paśnik, dalej prosto przed siebie, rozwidlenie, (przejście przez drogę asfaltową do Mszczuj), rozwidlenie, zakręt w lewo przy białej (dlaej leśna droga pożarowa nr 7), korzenie drzew; postój 15 minut, prosto przed siebie
  • Stacja V - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - dojście do leśnej kapliczki, rozwidlenie, zakręt w prawo, dalej prosto przed siebie, rozwidlenie, zakręt w lewo, dalej na leśną drogę pożarową nr 7 (biała, utwardzona), prosto przed siebie
  • Stacja VI - przystanek - krzyż - strona prawa na drodze - dalej - prosto przed siebie (leśna droga pożarowa nr 7), rozwidlenie, zakręt w lewo, prosto przed siebie
  • Stacja VII - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie
  • Stacja VIII - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie
  • Stacja IX - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie, leśny zbiornik wody, pole myśliwych, prosto przed siebie
  • Stacja X - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie, rozwidlenie, zygzak (prawo - lewo), prosto przed siebie, rozwidlenie, zakręt w lewo, na plecach CPN, prosto przed siebie
  • Stacja XI - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie, rozwidlenie, zakręt w prawo, przy wysokim napięciu, prosto przed siebie
  • Stacja XII - przystanek - krzyż - strona prawa na drodze - dalej - prosto przed siebie, wzdłuż wysokiego napięcia
  • Stacja XIII - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie, rozwidlenie, przejście przez drogę asfaltową nr 114 i dalej prosto przed siebie
  • Stacja XIV - przystanek - krzyż - strona lewa na drodze - dalej - prosto przed siebie do drogi 114, rozwidlenie, zakręt w lewo, prosto przed siebie, rozwidlenie, zakręt w lewo, prosto przed siebie
  • Zakończenie - przystanek - kapliczka w Trzebieży (parking). Doszliśmy na godzinę 1 w nocy.
Trasa przebiegała zmiennymi traktami lasów i zróżnicowanych przestrzeni leśnych w Puszczy Wkrzańskiej; zmienne ukształtowanie terenu od -2  do + 23 metrów npm., podłoże piaszczyste, suche. Szczęściem naszym była udana pogoda: bezwietrznie i stosunkowo ciepło, od -1C do 3C, przy świetlistym towarzystwie księżyca.
 
Pierwsze słowa, poza radością z dotarcia do celu, jakie wypowiadano w Trzebieży, tuż po zakończeniu EDK można streścić bardzo krótko: było wspaniale, idźmy za rok!
 

lider Nowowarpieńskiej EDK, ks. Stanisław Drewicz, proboszcz

 

Świadectwa niektórych uczestników:

 

  • "Ekstremalna Droga Krzyżowa to było wyzwanie. Możliwość przeżycia Drogi Krzyżowej inaczej niż zwykle, nie w kościele, słuchając rozważań, ale podczas nocnej wędrówki. Dla nas EDK to czas wyciszenia i bezpośredniej bliskości z Panem Bogiem. To wędrówki z Panem Bogiem. My mogłybyśmy iść co miesiąc". Agnieszka i Ewelina
  • „Panie, dziękuję Ci za to, że mogłam wziąć udział w nowym doświadczeniu, jakim była Nowowarpieńska Droga Krzyżowa. Dziękuję Ci za to, że pozwoliłeś mi przejść tę trasę, że zawsze Jesteś przy mnie i nigdy mnie nie opuszczasz. Dziękuję Ci za ludzi, którzy tak jak ja, podjęli ten trud i wyzwanie aby pójść z Tobą. Daj nam, Panie Boże, dużo siły i zdrowia, abyśmy w przyszłym roku ponownie poszli z Tobą, sławiąc imię Twoje. Panie, dziękuję Ci za to, że dałeś mi łaskę skupienia, rozważania refleksji, łaskę zbliżenia się do Ciebie w ciszy i skupieniu, mimo hałasu dzisiejszego świata. Dziękuję Ci za dar każdego dnia, który trwa tylko dzięki Twojej łasce! Pomóż, nam być lepszymi ludźmi, ponieważ droga, jaką przeszliśmy ukazywała nam nasze słabości”. Oddana Panu
  • „Nabożeństwo Drogi Krzyżowej jest dla mnie wielkim przeżyciem. Ekstremalna Droga Krzyżowa, w której uczestniczyłam w tym roku to doświadczenie szczególne. Ciemność, cisza, chłód, wysiłek fizyczny, czy też zmaganie się ze swoją słabością pozwoliło mi pogłębić więź  z Chrystusem umęczonym i zwycięskim. Warto podejmować taki sposób przeżywania Męki Pańskiej, bo rozważamy Ją sercem. I jeszcze jedno, dla mnie wielką radością było być razem. Ta mała wspólnota modlitwy dodałam mi siły i wiary. Już marzę o następnym roku i jeszcze lepszym spotkaniu w drodze”. Grażyna
  • „Poszłam nie kalkulując, czy dam radę. Na codzień chodzę, ile trzeba, lecz nie więcej. Nie lubię wyczynów, chciałam po prostu iść. Idąc myślałam o odpowiedzialności; często biorę na siebię niechcianą, która jest mi narzucana; nawet wtedy, kiedy wiem, że moje umiejętności mogą nie wystaczyć. Myślałam także o temacie rozważań. Nigdy nie chciałam być liderem, ale nim jestem, ponieważ trzeba było brać odpowiedzialność. Nie jest mi z tym dobrze, ale nie potrafię zrezygnować, bo nie ma nikogo, kto mnie zastąpi. I może w świetle Drogi Krzyżowej ma to sens. Bez cierpiętnictwa przejście krok za krokiem z niechcianym obciążeniem, które komuś innemu jest potrzebne do życia, do rozwoju”. Anna
  • "Dziękuję, proszę Księdza. Za rok powtórka :-)". Aneta
  • „EDK całkowicie inna od każdej Drogi Krzyżowej, ale jak daleka od tej Jezusowej na Golgotę. Noc i las, swoista pustynia, ale z krzyżem Jezusa przestaje być pustynią. Krzyż oświetlony latarkami uczestników dawał poczucie bliskości i opieki Tego, który umarł dla naszego zbawienia. Czasu poświęconego na rozważanie wydarzeń z Drogi Jezusa nic nie rozpraszało, tylko On i ja”. Anna
  • „Nieumyślna Refleksja (Ekstremalna Droga Krzyżowa - 2016) Zbliżam się do 60. Mam żonę, drużynę dzieci i dom z przestrzenią wokół i widokiem. Jestem sługą swego pana, który niebawem wróci z podróży i rozliczy mnie za atrybuty, w które mnie obficie wyposażył, a ja ich nie pomnożyłem, nie potrafiłem nigdy patrzeć dalej, niż do pierwszego zakrętu, potem następnego i kolejnego, aż zapętliłem się w czasie, w zrządzeniu losu jakimś. Okazuje się, że prostą drogą - bez zakrętów - kroczą tylko marzenia, a te - bywa - że nie są na zawsze, że upadają najkrótszą drogą w niebyt - uśpiony demon nicości. Czas mija, Dzień amputuje kolejne sekundy, minuty, godziny - noc, toczy gangreną przestrzeń czasu, która kurczy się dla mnie do rozmiarów embriona z milczącą potrzebą przetrwania. Czy kiedykolwiek zdołam przedostać się do innej przestrzeni - nieznanej. niebezpiecznej, powabnej. Wypalam się, choć nie zdążyłem jeszcze zapłonąć.Chciałbym, żeby było mnie stać na nieumyślną refleksję , na wyremontowanie domu, na porozumienie z dziećmi, z Rodziną, z własną Żoną, na światło zaranne, na dobre zdrowie, na niemilknące wodospady marzeń, na życie bez długów, na niewysłane listy do przyjaciela, którego już nie ma, na niewypowiedzianą wciąż wdzięczność tym wszystkim, dzięki którym jestem bliżej Prawdy. Na Nadzieję, która płynie z Cierpienia i z Wiary. Na niekończącą się ekstremalną Drogę Krzyżową, która daje mi poczucie siły i pewności, że idę we właściwym kierunku. Ta Droga dała mi nadzieję...że jeszcze zdążę!!!”.