Niezwykłą oprawę miały tegoroczne obchody uroczystości Bożego Ciała w Nowym Warpnie. Oprócz tradycyjnej Liturgii, połączonej z procesją do czterech ołtarzy, obchodom towarzyszyły atrakcyjne pokazy 15 Pułku Ułanów Poznańskich i grup rekonstrukcyjnych, zajmujących się odtwarzaniem epizodów z dziejów II wojny światowej.

Msza św., której rozpoczęcie przewidziano o godzinie 12, rozpoczęła się z piętnastominutowym opóźnieniem. Wierni - ok. 200 osób - cierpliwie czekali na przybycie ciągnącego od Karszna kawaleryjskiego szwadronu. Wreszcie oddział dotarł na plac przed kościołem, jeźdźcy zeskoczyli z koni, a do świątyni udały się poczty sztandarowe.
Liturgię sprawował ks. proboszcz, kanonik Stanisław Drewicz. W krótkiej, interesującej homilii, wytłumaczył istotę święta oraz jego długie, bo rozpoczęte w XIII wieku dzieje, a potem odniósł się do warunków obecności Pana Jezusa w sercu każdego człowieka. Tak eucharystycznej, jak i codziennej, duchowej.
Pod koniec homilii do kościoła przybył kapelan Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego i niemal natychmiast zasiadł w konfesjonale. Jak bardzo był potrzebny świadczyła długa, kilkunastoosobowa kolejka penitentów...

 

 

Po Mszy św. uformowała się procesja. Deszcz, raz po raz zraszający powietrze, szczęśliwie ustał i rozpoczęła się wędrówka do czterech ołtarzy.
Przy pierwszym, „ojców miasta” (na ścianie ratusza), humorystycznym akcentem był oczekujący wiernych sympatyczny… kot. Ustąpił miejsca nadchodzącym i już za chwilę rozległy się słowa Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 26,17-19.26-29) „W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?...”
„Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny…” - śpiewając suplikacje procesja udała się do ołtarza - „rybackiego”. Ewangelia wg św. Marka (Mk 8,1-9) „W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Nim i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść (…)” . Pokłon przed Najświętszym Sakramentem, a potem procesja ruszyła dalej.
Tuż przy ratuszu, w rynku - ołtarz „strażacki”. Szpaler druhów w galowych mundurach, stojących po obu stronach zdobiącego konstrukcję obrazu z wyobrażeniem św. Floriana - patrona strażaków. Ewangelia wg św. Łukasza (Łk 24,13-16.28-35), o spotkaniu w drodze do Emaus. „Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi”.
Kolejny fragment suplikacji - procesja, mijając ratusz,skierowała się w kierunku kościoła. Przy czwartym ołtarzu, tuż obok wejścia do świątyni, fragment Ewangelii św. Jana (J 17,20-26) - modlitwa arcykapłańska Pana Jezusa: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” Suplikacje, a potem błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zamykające część liturgiczną uroczystości.
Część wiernych, towarzysząc księdzu, weszła jeszcze na chwilę do kościoła, pozostali dzielili się gałązkami młodej brzózki, zdobiącej ołtarz, biorąc świeże gałązki na pamiątkę do domu.

Parę minut po 14, na placu przed ratuszem zaczęła się bardzo zgrabnie przygotowana inscenizacja możliwego epizodu z czasów II wojny światowej. Oto na oddział pijanych maruderów Armii Czerwonej napadł pluton niemiecki, kładąc trupem nieostrożnych czerwonoarmistów. Kiedy fetowali zwycięstwo - na głównej drodze pojawił się patrol polskich kawalerzystów, wyprzedzający spory szwadron. Zobaczywszy Niemców, którzy natychmiast zaczęli się ostrzeliwać - zawrócił, ściągając siły główne. Kawalerzyści - pierwowzór dzisiejszej piechoty zmotoryzowanej - zeskoczyli z koni i ruszyli do ataku. Jego impetu nie zdołali wytrzymać żołnierze Wehrmachtu, po krótkim pościgu ostatni z nich zginęli w pobliżu kościoła…
Rekonstrukcja bardzo udana. Dobitny huk strzałów (strzelano prawdziwymi ślepymi nabojami), duża dynamika akcji, dobrze odegrane role. Inscenizacja wzbudziła wielkie zainteresowanie widzów, tu i ówdzie słychać było nawet okrzyki kobiet i przestraszone głosy obserwujących ją dzieci. Cóż - wojna - nie zabawa.



Ostatnim fragmentem pokazów były popisy kawalerzystów stacjonujących na łące przy ulicy Szczecińskiej. Demonstrowano fragmenty musztry, władanie szablą i lancą oraz wytrenowanie koni… tańczących kadryla.
Uzupełnieniem pokazów kawaleryjskich była wystawa pojazdów (samochody i motocykle) z czasów II wojny światowej oraz prezentacja obozowiska żołnierzy z epoki napoleońskiej, w wykonaniu 4 Pułku Piechoty Xięstwa Warszawskiego (policki „Grajcar”).Grupy rekonstrukcyjne opuściły Nowe Warpno w późnych godzinach popołudniowych.
Nowowarpieńskie obchody święta Bożego Ciała dobiegły końca.

 

Źródło: Magazyn Policki (www.magazynpolicki.cba.pl)